FR Słodka Brunetka
Obiecałem, że będę publikował na blogu również FR'y, czyli raporty. Wygląda na to, że chyba nadszedł czas. ;) Jak już wspominałem, wszystkie historie są prawdziwe, lekko jednak zmieniłem pewne detale umożliwiające identyfikację bohaterki wpisu. ;) To się wydarzyło na początku mojej styczności z uwodzeniem. Jeszcze bylem dość zielony i jedynym moim źródłem wiedzy o kobietach były materiały o Speed Seduction, czyli NLS'ie. Wciąż targała mną nieśmiałość i spore problemy z kino. Nie wiem jak to się stało, ale udało mi się. Wszystko płynęło ze mnie naturalnie, gdy miałem dobry stan i pozytywne Inner Game. Dopiero dzisiaj rozumiem naszą interakcję, wtedy nie miałem pojęcia i nie powodowała mną żaden, schemat, metoda czy kalkulacja. Poznałem ją na jednym z serwisów randkowych. Miało to miejsce przypadkiem, przeglądałem profile z mojego rejonu i odezwałem się. Nie pamiętam, co dokładnie wtedy do niej napisałem, na pewno nie był to żaden wyrafinowany otwieracz. Śliczna brunetka, nieco ponad 160 cm. wzrostu. Kręcone włosy, migdałowe oczy i pokaźny biust. (Dodam, że reszta ciała wydawała się proporcjonalna, co później się potwierdziło. ;) ) Rozmawialiśmy dość długo wymieniając wiadomości, wymieniliśmy się GG i dość długo rozmawialiśmy przez Internet. Jakoś nie mieliśmy szansy się spotkać, zawsze coś nam wypadało po drodze. Po ok. pół roku Internetowego kontaktu postanowiłem ponownie zaproponować spotkanie. Okazało się, że jest w moim mieście i nie ma absolutnie nic do roboty. Były to wakacje, a ona szła do klasy maturalnej.Podziel się z przyjaciółmi.
Otrzymuj powiadomienia o nowych wpisach.
Umówiliśmy się na mieście, poszliśmy do jednej z lepszych kawiarni i tam spędziliśmy ze dwie godziny. Rozmawialiśmy o wszystkim, ją strasznie ekscytowała historia, więc dużo rozmawialiśmy na tak prosty, ale fascynujący ją temat. Wypiliśmy ze dwa drinki, po czym koło 22 poszliśmy na spacer. Jako początkujący, zaproponowałem, abyśmy poszli do mnie. Był to błąd. ;) Zaczęła się lekko wahać, więc powiedziałem, że pójdziemy sobie w takim razie na spacer. Cały czas głęboki komfort. No, oczywiście okazało się, że przypadkiem jesteśmy całkiem blisko mojego domu.
Ja: Słuchaj, ja tutaj rzut beretem mieszkam, chodźmy do mnie, posiedzimy sobie, posłuchamy muzyki, pogadamy. Może czegoś się jeszcze napijemy.
K.: Nie, wiesz, no powinnam być już u siebie w domu. (Dodam, że rodzice wyjechali gdzieś na wakacje, więc raczej nie dowiedzieliby się.)
Ja: I jak zamierzasz się tam dostać. Już żadne autobusy nie kursują.
K.: Pójdę pieszo.
Ja: Chyba oszalałaś! To jest z 1,5 h. drogi i to przez niezbyt bezpieczne okolice.
K.: No nie no, dam sobie radę...
Musiałem zatem postawić ją przed alternatywą.Ja: No to w takim razie mamy dwie opcje. Albo odprowadzę Cię do domu, żeby być pewnym, że cało dotrzesz, i wtedy mnie u siebie przenocujesz, bo nie będzie mi się chciało znowu drałować taki kawał, albo wpadniesz do mnie na herbatę, posiedzimy, pogadamy, i za 3 godziny sobie wsiądziesz w pierwszy autobus i wrócisz bezpiecznie. (Oczywiście trochę przegiąłem, bo to by było z 5 godzin. ;) )
K.: No nie wiem...
Ja: No to chodźmy.
Zacząłem powoli iść w kierunku mieszkania, łyknęła więc moją ramę i poszliśmy w kierunku mieszkania. Dodam, że nie miałem wtedy pojęcia co to jest pozorny wybór, czy też trzymanie ramy. ;) Byłem po prostu jakimś cudem bezczelnie pewny siebie i absolutnie świadomy celu. Kompletnie spływało po mnie, czy coś z tego będzie, czy nie, tym bardziej, że wcześniej tyle razy nasze spotkanie przekładaliśmy i już dawno zeszło ze mnie ciśnienie. Całą drogę rozmawialiśmy, dzięki czemu umysł świadomy nie musiał się zastanawiać "co ja robię?" Doszliśmy do mojego mieszkania. (Wtedy mieszkałem z rodzicami, ale wszyscy gdzieś wyjechali.) Weszliśmy do środka, wszystko ładnie i estetycznie, normalnie, po ludzku, bez żadnych świec czy kadzideł. Zrobiliśmy sobie po herbacie, zacząłem pokazywać jej różne rzeczy na komputerze, z naciskiem na kolekcję jazzu (była fanką). Zapuściłem jakąś lekko trzeszczącą płytę, po czym siedliśmy na kanapie. Rozmowa się ciągnęła i gdy zaczął się pojawiać nastrój lekko romantyczny, zapaliłem świece i kadzidełko, zgasiłem światło. Wcześniej rozmawialiśmy o tym, jak brakuje jej bliskości fizycznej i zwykłego przytulenia. Nie wiedziałem, co to IOI (miękka piłka), ale wykorzystałem to pytając: "To co, wciąż masz ochotę się do kogoś przytulić?". Gdy przytaknęła, objąłem ją ramieniem i dalej rozmawialiśmy. W pewnym momencie, zacząłem gładzić jej włosy i doszło do wybuchu namiętności. Zaczęliśmy się całować, zacząłem dotykać jej ciała, najpierw delikatnie i nieśmiało, potem coraz mocniej i agresywniej. Wszystko zaczęło się toczyć swoim torem, gdy wciągnąłem ją na swoje kolana i zdjąłem obcisłą bluzkę, o konstrukcji lekko przypominającej gorset... Dalszej części nie będę opisywał, zachowam ją dla siebie. Dodam tylko, że mieliśmy okazję nie tylko tego jednego wieczoru cieszyć się naszą intymnością. Do tej pory pamiętam jej włosy, głębokie spojrzenie i kształt piersi... Jakiś czas później kontakt się urwał, ale z chęcią usłyszałbym od niej co u niej słychać, jak sobie radzi, w końcu łączyło nas coś. Nie wiem co, może było lekko szczeniackie, może bardziej z nutą romantyzmu, ale zawsze coś pięknego. Jakie konkluzje płyną z tego Raportu? 1. Można uwodzić korzystając z Internetu. 2. Można wyjść z ramy przyjaciela. 3. Prawdziwe uwodzenie płynie ze spontaniczności, nawet jeśli pojawiają się techniki, to płyną ze środka, a nie są składową równania. 4. Praktycznie każdy z nas jest urodzonym uwodzicielem i kiedyś podświadomie zastosował jakieś techniki. To działa!Pozdrawiam, merlin
Główne błędy popełnianie w związkach | Czym w ogóle jest uwodzenie kobiet | Neg, negi i negowanie - wszystkich kobiet ujarzmianie | Mów mi: Yeti! | Zagubieni Główna | O mnie | Skontaktuj się ze mną | Subskrybuj | Zadaj mi pytanie