Mów mi: Yeti!

Siemaneczko! :) Dzisiaj rano obudził mnie telefon z Hotelu (w sprawie Zlotu). A jako, że wypadało już wstać (11:42 to dobry powód ;) ), zwlokłem się z łóżka, założyłem na tyłem dżiny i poszedłem do kibla. To taki mój poranny, religijny rytuał. To, co ujrzałem, w lustrze było naprawdę inspirujące! Wiem już, gdzie się podział Yeti. ;) Tak zarosłem przez weekend... Ostatnio goliłem się w czwartek, w piątek wyskoczyłem w kumplem na piwo... (Skończyło się na 4 setkach Żołądkowej Gorzkiej i Chodrałacie w Alladynie.) Niestety, gdy obudziłem się rano, radosny, że jestem sam na mieszkaniu i będę mógł wyskoczyć na miasto, albo zaprosi paru wariatów przebranych za coś-tam-strasznego, okazało się, że jestem chory. Przeziębienie na maksa. Na szczęście zdążę się wykurować do Zlotu. W takich okolicznościach, po prostu nie chciało mi się golić. :) A teraz, nawiązując do tej krótkiej historii - chcę podzielić się z Wami złotym zdaniem. Uwaga, uwaga..





Podziel się z przyjaciółmi.


Otrzymuj powiadomienia o nowych wpisach.






Doskonały mężczyzna nie jest doskonały. :)


Tak, chłopie, jeśli starasz się być najlepszym jakim możesz być... Ech... Poległeś. ;) Musisz być troch szorstki, czasami nieogolony, lekko spocony. Prawdziwy facet nie będzie przejmował się złamanym paznokciem, przyprószonym kurzem i rozwichrzonymi włosami, czy też lekkim spoceniem. ;)


Jesteś facetem, nie przejmujesz się takimi pierdołami. Z drugiej strony nie chcesz być odpychający smrodem, ale cóż, jak się spociłeś wnosząc szafę na III piętro, to nic wielkiego. ;)


Wystarczy popatrzeć na takie postacie jak Indiana Jones, Brudny Harry, czy też Hank Moody.


Mamy być tak jak oni, lekko nieokiełznani, dzicy i twardzi. :)



Pozdrawiam, merlin



P.S.: Ale dzisiaj się ogolę, bo piąty dzień to już przesada. :P